środa, 22 czerwca 2016

Reims: Uśmiechnięte Anioły.


Nie wiem, który z Was wybrał mnie w to popołudnie, ani czym sobie zasłużyłam na taki przywilej. Nawet się z Wami nie przywitałam, do Katedry weszliśmy w pośpiechu, stalowe niebo wygrażało nam za plecami. Czy to Ty, Jednoskrzydły, zakasujący jedyną ocalałą dłonią przydługie szaty, jakby Twoje stopy dziwiły się jeszcze twardej ziemi, niosący najwspanialszą Nowinę? A może Ty, co uśmiechasz się z widokówek i znaczków pocztowych, twarzo propagandy Wielkiej Wojny, Ty, co towarzysząc świętemu Nikazemu z otwartą czaszką, sam w wojennej zawierusze straciłeś głowę*? A może to inny z niezliczonych skrzydlatych Posłańców, co przysiedli na murach Katedry w Reims, na chwilę wymknął się uwadze przechodniów?

Jedno wiem na pewno: gdy zgasły już wszystkie rozety i nawa zniknęła w ciemności, niczym sala koncertowa oczekująca na wejście pianisty, któryś z Was wzbił się pod iskrzące sklepienie chmur by lekkim gestem drżących piór strącić wszystko to, co zawisło między nami w powietrzu. I zabrzmiała Chaconna na blaszanym dachu Katedry, w grzmiących akordach i perlistych arpeggio, trzeba Wam to przyznać, potraficie mówić językiem bez słów. Wrastając w posadzkę jak kamienne kolumny, słuchaliśmy tego niebiańskiego koncertu w niemym zachwycie, do ostatniej kropli. 

Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, udawaliście, że w tym cudzie nie maczaliście skrzydeł, lecz nie jesteście biegli w aktorstwie. Przyłapani na gorącym uczynku zupełnie nie potraficie zachować kamiennej powagi. 


*Najsłynniejszy ze wszystkich uśmiechniętych aniołów z Reims, "l'Ange au Sourire" z północnego portalu zachodniej fasady, bardzo ucierpiał w czasie pożaru Katedry 19 września 1914. Spadająca z płonących rusztowań belka ścięła mu głowę, która rozbiła się na kilkanaście kawałków. Pozbierał je ksiądz Thinot i ukrył w podziemiach pałacu biskupiego, gdzie odnalazł je rok później architekt Max Sainsaulieu. Roztrzaskana głowa anioła stała się szeroko wykorzystanym przez francuską propagandę symbolem narodowej sztuki i dziedzictwa bestialsko niszczonych przez niemiecką armię.  Anioł, który uśmiecha się dziś do nas jest stworzoną na podstawie ocalonych fragmentów rekonstrukcją z 1926 roku . 

1 komentarz :

  1. Justyna. Biegła, choć należałoby raczej rzec - lotna w piórze. A urody i lekkości pióra zazdrości Jej nie-jeden-Anioł, o czym wiemy stąd, że na pewnym poziomie piękno jest już tym samym co cnota. A wszystko to dzieje się wówczas, gdy zazdrość przestaje być przeciwieństwem cnoty…
    Dziękuję CI, Justyno!

    OdpowiedzUsuń