czwartek, 2 lipca 2015

Tincourt Boucly: Wiciokrzew



Trzeba uważać na wiciokrzew, to podstępna roślina. Kwitnie w czerwcu, niepozornie, niewielkie białe kwiaty przez kilka wieczornych godzin rozchylają usta, opowiadają głupoty. Ich czuły zapach rozrośnie się w tobie jak perz i wiele czasu będziesz potrzebować, by go wyplenić, jeżeli w ogóle ci się to kiedyś uda. Będzie cię budzić w środku nocy wspomnieniami, które przez cały dzień tak dobrze potrafisz upchnąć w kieszeniach, powrócą spojrzenia, gesty, listy, niedokończone rozmowy. Pokaże ci rozmaite "co by było gdyby", wytknie palcem młodzieńcze plany, na które pewnie nie starczy już życia, wytłumaczy to, czego wolałbyś nie rozumieć. Uchyli przed tobą drzwi, których przecież lepiej nie otwierać, bo dobrze wiesz, że prędzej czy później przytną ci palce. Poprzestawia przecinki w brzmiących w głowie zdaniach, z wszechwiedzącego trzecioosobowego narratora staniesz się ckliwym podmiotem lirycznym z upodobaniem do epitetów i wyświechtanych metafor. Naopowiada ci do ucha, że wszystko jest jeszcze możliwe, że jest jakieś "gdzieś indziej" lepsze, niż "tutaj" i już wcale nie będziesz pewny, że to tylko kłamstwa. Dlatego właśnie uważaj na wiciokrzew, nie siadaj przy nim z kieliszkiem porto w duszne letnie wieczory. Wiem, co mówię.  



3 komentarze :

  1. Fakt, zapachy są magiczne. Dziękuję za kolejny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki Twojemu blogowi zycia wydaje sie mniej prozaiczne, budzisz nadzieje na tajemnice...dziekuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie witam w mojej subiektywnej Francji i dziękuję za komentarz. Każde życie jest pełne tajemnic, zagadek, niespodzianek i ukrytych znaczeń... czy bardziej to proza czy poezja, zależy chyba głównie od nas samych. W każdym razie proza też bywa piękna.

    OdpowiedzUsuń